Ten miesiąc był fantastyczny. W czerwcu założyłam własną działalność, tak więc minął już rok! Nie żałuję tej decyzji, jestem szczęśliwa i mam nadzieję, że firma jeszcze troszkę będzie funkcjonować. Oby jak najdłużej ;) W tym miesiącu moja przyjaciółka (również w zeszłym roku) brała ślub, także same fajne wydarzenia. Jest coś jeszcze, ale o tym przeczytacie w dalszej części.
A na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć mnie taką "codzienną", czyli bez makijażu i w sukience, którą noszę tylko w domu.



Lody to mój ulubiony deser. Czerwcowa pogoda sprzyja przesiadywaniem na balkonie, także lody + świeże powietrze = udany relaks.



Sezon na truskawki, więc nie mogło obejść się bez koktajlu z nimi. Tutaj akurat zmiksowany banan, truskawki, mleko, garść jagód goji i do posypania granat.



W bardzo ciepłe dni robię często orzeźwiający napój. Składa się z: mięty, cytryny, miodu i wody. Najlepiej trzymać go w lodówce, ja lubię również dorzucać kostki lodu. Pycha!



A tak kwitnie już ponad miesiąc róża, która niestety nie wiem jak się fachowo nazywa... Wypuszcza po dwa pączki, rozkwita i trzyma się tak maksymalnie trzy dni, potem kwiatki opadają i wypuszcza następne. Nie wiem co jest tego przyczyną. Może ten typ tak ma? Gdyby ktoś się na tym znał, to śmiało proszę pozostawić informację w komentarzu.



A to tak zwane ośle uszy. Zakwitły po raz pierwszy w swojej całej egzystencji. Nigdy wcześniej nie miałam okazji tego zobaczyć. Kwiaty pachniały słodko i intensywnie. Zapach ładny, ale tak silny, że zaczęłam budzić się z bólem głowy, tak więc na czas kwitnięcia trzeba było roślinę przestawić gdzieś indziej.



Zakochana para gołąbków, prawie oswojonych, przyłapana na czułościach na balkonie. W ogóle się mną nie przejmowały... :D



Stworzyłam sporo ręcznie malowanych bluzek. Powyżej jedna z nich. Przygotowywałam się na targi i bardzo dużo się sprzedało, także trzeba się brać do pracy i "naprodukować" więcej. Zapraszam do zaglądania do mojej oferty.



Wspomniane targi odbyły się w Warszawie i były to targi alternatywne AlterFair. Bardzo udane wydarzenie.



Skorzystaliśmy z okazji i po targach następnego dnia pokręciliśmy się trochę przy pałacu kultury. Zahaczyliśmy też o hurtownie pasmanteryjne i z tkaninami. Trzeba było uzupełnić zapasy, aby działać dalej.



Bardzo rzadko prostuje włosy. Nie pamiętam kiedy robiłam to ostatnio. Mam ich tak wiele, że nie jest to wcale łatwe. Miła odmiana, ale jednak lepiej czuje się w swoich naturalnych, potarganych, falo-lokach.



Najlepsze zdjęcia wychodzą nieplanowane. Trzeba wykorzystać odpowiedni moment. Nie mogłam nie sfotografować NOCNEGO MOTYLA!



Na zakończenie tego wpisu, chciałam oficjalnie pożegnać tą pracownie. Wraz z końcem czerwca zakończyliśmy pakowanie kartonów, a z początkiem lipca zaczęliśmy ich wypakowywanie w innym miejscu.

Copyright © Nocny Motyl, 2016-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.