Ten wpis zapowiadałam jeszcze przed Świętami, ale cóż... Czasem w życiu dzieją się różne rzeczy i zwyczajnie brakuje czasu na obróbkę zdjęć i sklecanie ładnych postów. Teraz jak się wszystko nieco ustabilizuje to mam nadzieję, że to się zmieni.
W Warszawie byłam pod koniec listopada, na nieco dłużej i nagrywałam tam też vlogi, które (mam nadzieję!) również się pojawią w najbliższym czasie. :) Już teraz zapraszam na mój kanał na Youtube Nocny Motyl.




Płaszcz widoczny na zdjęciach uszyłam z przepięknej wełnianej tkaniny z krótkim włosem. Jej zakup nie był jakoś bardzo przemyślany, po prostu się zakochałam. ;) Uwielbiam wełnę i "włochacze", a ostatnio także lubię beże i brązy. Ta tkanina miała przepiękny kolor i była bardzo miła w dotyku. Od razu w mojej głowie zarysował się kamelowy, klasyczny w formie płaszcz, którego w szafie mi brakowało. Teraz noszę go praktycznie codziennie! Do środka wszyłam też podszewkę z ocieplinką. Płaszcz jest idealny na mrozy, śniegi i deszcze. W Warszawie podczas zwiedzania pogoda nas nie rozpieszczała, ale pomimo całodniowych wędrówek, często w śniegu i deszczu, ani razu nie przemokłam. Za to właśnie uwielbiam wełnę. Daje ciepło, i nie nasiąka wodą.




Chciałam aby płaszczyk był dopasowany, z dużym kołnierzem, zapinany na zatrzaski i miał kieszenie "w szwie" (nie wiem jak się to profesjonalnie nazywa, ale myślę że wiadomo o co chodzi). Na koniec zdecydowałam się też uszyć pasek z reszty materiału i dzięki temu mogę ładnie podkreślić talie. Po dłuższym użytkowaniu doszłam do wniosku że muszę jeszcze doszyć ze dwa zatrzaski ;) Jestem bardzo zadowolona z tego projektu, zwłaszcza że było to dla mnie spore wyzwanie. Dopasowane płaszcze są dość trudne konstrukcyjnie. Miałam sporo problemów z podszewką, ale ostatecznie doszłam ze wszystkim do ładu i jestem teraz bardzo usatysfakcjonowaną posiadaczką kamelowego płaszcza.



A sukienka powstała z bardzo ładnej granatowej dzianiny, która troszkę poleżała na półce, aż wreszcie się za nią zabrałam. Nieraz bywa tak, że na sklepowej półce znajdziemy coś co nam się bardzo podoba, tak bardzo, że potem strach z tego szyć, aby czasem nie zmarnować. Postawiłam na skromną sukienkę, którą wstępnie miały zdobić tylko guziczki obciągnięte tym samym materiałem. Dodałam jednak też lamówkę którą można przewiązywać na kokardę. Myślę jeszcze czy nie przydałaby się na dole jakaś falbana...? Ale chyba materiału już mi na tą przeróbkę nie starczy. Sukienka jest bardzo wygodna, ładnie się układa, zależało mi aby miała długi rękaw, aby można ją było nosić chłodniejszą porą roku.




Zdjęcia robiła mi Milena, z którą spędziłam prawie cały tydzień w Warszawie. Jestem zakochana w Łazienkach Królewskich. Tamtejsza architektura, wnętrza pałaców, park i ogrody, sprawiają że na ten moment to moje ulubione miejsce w Warszawie.

Copyright © Nocny Motyl, 2016-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.