Tak się złożyło, że w Sylwestra byliśmy na zabawie, gdzie obowiązkowo należało się przebrać w stylu nawiązującym do lat 60, 70 i 80. Pierwsze o czym pomyślałam to oczywiście "dzieci kwiaty". Postanowiłam coś uszyć sama i po długich poszukiwaniach znalazłam fajny materiał w bydgoskim JAZZ and SILK. Starczyło i na sukienkę i na narzutkę dla mojego chłopaka. Celowo narzutkę uszyłam tak, abym później mogła z niej również skorzystać. Doszyłam tylko frędzle i gotowe!
Myślę że to fajny pomysł dla was. Wykrój jest bardzo prosty, bez problemu zrobicie coś takiego sami. Frędzle dostaniecie w pasmanterii. A jeśli nie macie ochoty bawić się w szycie, a podobają wam się takie narzutki to zapraszam do skontaktowania się ze mną. Wykonuję odzież na zamówienie i na pewno niebawem znajdę inne materiały odpowiednie do tego kroju.



Dlaczego boho?
Cóż... Można by powiedzieć, że to wpływ obecnych trendów (nie oszukujmy się, w tej chwili mamy w sklepach tego mnóstwo). Ja lubię się zastanawiać nad tym co i dlaczego mi się podoba, szczególnie kiedy mam obawę, że coś na mnie wpłynęło (jak np trendy), a nie chcę, żeby tak było. Choć to trochę nieuniknione... Podziwiam ludzi którzy od dawna trzymają się swojego indywidualnego stylu, minimalnie go tylko modyfikując. Chociaż nie wiem, czy już też to zauważyliście, ale moda obecnie poszła tak daleko, że już nie mamy jakiegoś konkretnego TOP numer 1. Podobna sytuacja miała miejsce w latach 80. Nie macie wrażenie, że historia się powtarza? ;) Obecnie wszystko jest modne, cokolwiek nie założymy... Ale to temat na inny wpis.

Odkryłam, że takie hipisowskie klimaty od dawna we mnie siedziały, tylko o tym do końca nie wiedziałam i może też nie miałam zwyczajnie odwagi się w ten sposób ubierać. Świadczy o tym pewien fakt. Dostałam kiedyś od mamy ażurowy, szydełkowany, biały sweterek, który wcześniej należał do niej. Nigdy go nie nosiłam. Leżał w szafie wiele lat. Nie umiałam go z niczym zestawić, albo czułam się do niego za gruba, albo coś tam jeszcze. Porządki w szafie robię regularnie i pozbywam się starych, nie noszonych rzeczy. Całe szczęście nigdy nie oddałam, ani nie wyrzuciłam sweterka. A bywało już bardzo blisko. Wrzucałam go z powrotem do szafy z nadzieją, że kiedyś przyjdzie na niego czas, no i przyszedł. To chyba jedyna rzecz w mojej garderobie, która tak długo leżała nie noszona. Teraz nawet żałuję, że moja mama pozbywała się starych ciuchów, bo chętnie nadałabym im nowe życie.



Kolejnym faktem o mnie samej, który też zrozumiałam dopiero niedawno jest to, że w głębi duszy jestem absolutnie romantyczna. I myślę, że to widać w moich projektach i w niektórych pracach malarskich. A jak wiecie boho poza artyzmem (z którym też jestem przecież mocno związana) ma w sobie nutkę romantyzmu, jest stylem wolnych ludzi, niekonwencjonalnych, otwartych na to co nowe. Absolutnie mi to pasuje. Oczywiście to nie jest też tak, że wyglądam w tej chwili jak hipis w moich zestawieniach na co dzień i będę tworzyć teraz tylko takie projekty jako Nocny Motyl. Nie! Ja po prostu czerpię niesamowitą inspirację ze stylu boho i muszę przyznać, że chyba nigdy nie byłam tak zadowolona z jakiś "trendów" jak jestem teraz.
A co Wy na ten temat sądzicie?


A to MY! :) Sylwester 2015/16

 
Copyright © Nocny Motyl, 2016-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.